skip to Main Content

Chciałbym być lekkim piórkiem …

kaplica
Domu Prowincjalnego
w Bydgoszczy

O Najświętszy, godny uwielbienia Duchu mojego Jezusa,
pozwól mi słuchać twego słodkiego głosu.

Umocnij duszę moją twoim słodkim tchnieniem.
O Duchu Boży, chciałbym być wobec Ciebie lekkim piórkiem,
aby tchnienie Twoje mogło mnie unosić według woli Twojej
bez najmniejszego oporu z mojej strony. 

o. Franciszek Libermann CSSp

To jedna z piękniejszych modlitw ojca Franciszka Libermanna, Współzałożyciela Zgromadzenia Ducha Świętego. 

W piątek 2 lutego w Święto Ofiarowania Pańskiego, które jest jednocześnie Światowym Dniem Życia Konsekrowanego, w kościele Świętej Trójcy w Bydgoszczy o godzinie 12.00, zgromadzą się osoby konsekrowane z całej diecezji bydgoskiej na uroczystej Mszy Świętej, której przewodniczyć będzie ks. bp Jan Tyrawa.

Natomiast wieczorem w kościele rektorskim w czasie Eucharystii o godzinie 19.00, Duchacze wraz z wiernymi będą się modlić głównie w intencji nowych powołań do życia misyjnego oraz o rychłą beatyfikację o. Franciszka Libermanna w 166. rocznicę jego narodzin dla Nieba; w 315. roku istnienia Zgromadzenia Ducha Świętego. 

 

Dlaczego Ojciec Libermann jest Współzałożycielem Zgromadzenia Ducha Świętego?
Co to dokładnie znaczy?

Warto przeczytać …

Dzień drugiego lutego jest bardzo ważny dla naszego Zgromadzenia, ponieważ dzisiaj wspominamy niezwykłą, godną naśladowania i zapamiętania osobę, którą jest Współzałożyciel Zgromadzenia Ducha Świętego.

To Jakub Libermann, który urodził się 12 kwietnia 1802 roku w Saverne. Syn alzackiego rabina Lazara Libermanna. Ojciec przygotowywał najstarszego syna Samsona i Jakuba na swoich następców. Z powodu poważnego kryzysu religijnego we wspólnocie doszło do głośnych nawróceń na katolicyzm między innymi Samsona Libermanna. Wszystkie te wydarzenia wstrząsnęły Jakubem.

Gdy dotarła do Saverne wiadomość o chrzcie Samsona, cała rodzina przywdziała żałobę, a rabin Lazar był zdruzgotany i zajął się teraz szczególnie Jakubem, pokładając w nim całą swą nadzieję. Wysyła go do Wyższej Szkoły Talmudycznej w Metz, aby ukończył studia hebrajskie i uzyskał dyplom rabina. W Metz Jakub przeżywa pierwszy kryzys, rodzą się w nim wątpliwości natury filozoficznej i religijnej. Szukając rozwiązania swoich trudności, zabiera się do czytania książki pt. Emil Jana Jakuba Rousseau. „Dzieło to, zdolne podkopać wiarę wierzącego, stało się jednym z tych środków, jakimi Bóg wskazał mi prawdziwą wiarę”- stwierdził po lekturze dzieła.

Już od 1824 roku, gdy uczęszczał do szkoły w Metz, zauważono u niego jakieś nerwowe tiki. Po powrocie do domu otrzymuje specjalną zgodę ojca na wyjazd do Paryża, aby ukończyć studia i tam przechodzi ostatni swój kryzys i w ciężkiej walce duchowej prosi Boga o światło wiary.

Wtedy dochodzi do niespodziewanego nawrócenia. By zdecydować o swoim przejściu na katolicyzm, zamknął się w odosobnionym pokoiku w konwikcie przy Kolegium Stanisława Leszczyńskiego.  Jak wyznaje swoich wspomnieniach z owego okresu: „Był to dla mnie moment wielkiego cierpienia. Wielkie osamotnienie, widok pokoiku rozjaśnionego światłem maleńkiego okna, myśl o rozłące z rodziną, przyjaciółmi, ojczyzną – wszystko to pogrążało mą duszę w rozpaczy. Moje serce coraz bardziej zatapiało się
w dojmującym smutku. Wówczas to myślami zwróciłem się do Boga moich ojców i rzuciłem się na kolana błagając Go, by pozwolił mi rozeznać prawdziwą religię. Prosiłem, by mi wskazał, czy wiara katolicka jest prawdziwa, a jeżeli nie – aby mnie przed nią uchronił. Bóg Ojciec, który jest bliski tym, którzy Go przyzywają z głębi serca, usłyszał moją prośbę. Nagle światło wstąpiło do mojej duszy. Wiara opanowała mój rozum i serce”.

Rodzi się nagła i nieodwołalna decyzja. Postanawia przyjąć chrzest, który otrzymuje w Wigilię Bożego Narodzenia 1826 roku, przybierając imiona Franciszek Maria Paweł. Po chrzcie, podczas Mszy św. przystąpił do pierwszej Komunii, a w dzień Zmartwychwstania Pańskiego 1827 roku otrzymał sakrament bierzmowania. Później wyznaje, że w czasie ceremonii chrztu św. odczuwał wyraźnie, jak został uwolniony od ducha ciemności. Poczuł się, jakby skąpany w nadprzyrodzonym świetle i cieple.
Pod wpływem tego światła złożył Bogu obietnicę, że poświęci się kapłaństwu.

Jego droga do kapłaństwa nie była prosta, ponieważ wkrótce po tym jak podjął decyzję, że chce być kapłanem, dostaje ataku epilepsji. Z czasem przychodzące coraz częściej ataki, przybierały na sile. Po krótkim pobycie w Kolegium Stanisława Leszczyńskiego wstępuje do Wyższego Seminarium św. Sulpicjusza w Paryżu. Tu przebywa do roku 1831, kiedy to w przeddzień święceń subdiakonatu, na skutek ataków epilepsji, możliwość otrzymania święceń została przekreślona. Pozwolono mu wyjechać jako „poza ramowy” kleryk do niższego seminarium w Issy pod Paryżem, gdyż wiedziano, że nie ma dokąd wrócić po tym, jak jego ojciec wyrzekł się go i obrzucił wszystkimi przekleństwami Izraela. Niestety, ten fakt wpłynął silnie na pogorszenie stanu zdrowia Jakuba. Załamał się. W 1837 roku wyjeżdża do Rennes, by zostać mistrzem nowicjatu dla Towarzystwa ojców eudystów. Ataki epilepsji przychodziły nadal, nawet przy nowicjuszach i profesorach.

W 1838 roku, we wrześniu, Franciszek Libermann na swej drodze spotyka pewnego kreolczyka z wyspy La Reunion, Fryderyka Le Vavasseur, syna właściciela niewolników, który mówił mu wiele o ewangelizacji czarnych na tejże wyspie. To spotkanie miało wpływ na jego powołanie misyjne, gdyż pod koniec października 1839 roku zrozumiał, że Duch Święty wzywa go do „dzieła czarnych” i w przyszłości zaowocuje założeniem zgromadzenia. Będąc w Rennes, w miejscu, gdzie urodził się Klaudiusz Poullart des Places, podejmuje decyzję założenia misyjnego zgromadzenia. Pierwszego grudnia opuszcza Rennes i udaje się do Rzymu, chcąc sprawdzić autentyczność tego Bożego wezwania.

17 stycznia 1840 roku spotkał się podczas audiencji z papieżem Grzegorzem XVI, który położył rękę na jego głowie i przycisnął ją z widocznym wzruszeniem. Później Ojciec święty powiedział: „To będzie święty!”. W marcu tego samego roku przedkłada Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, Memoriał o dziele ewangelizacji Afryki. Po wnikliwym zbadaniu Memoriału prefekt Propagandy, w liście z dnia 6 czerwca zachęcał Libermanna do rozpoczęcia tego dzieła, ale postawił warunek, żeby najpierw został księdzem.

Pozostając nadal w Rzymie, Franciszek Libermann pisze Komentarz do Ewangelii św. Jana oraz układa Regułę Tymczasową dla nowego zgromadzenia. Po tym wyczekiwaniu Kongregacja Rozkrzewiania Wiary zachęciła go do utworzenia Stowarzyszenia Niepokalanej Maryi. Udał się w tym czasie pieszo do Loreto z pielgrzymką do Matki Bożej, której zawdzięczał uzdrowienie. Była to niejako aprobata dla jego misji. Stan jego zdrowia się polepszył, jednak choroba, ustawiczne bóle wątroby, żołądka i wnętrzności, przez lata dokonały ogromnego spustoszenia w organizmie.

Nie przeszkodziło mu to jednak w drodze do celu. W styczniu 1841 roku opuszcza Rzym i udaje się do Strasburga. Wstępuje do seminarium i otrzymuje subdiakonat 5 czerwca, a diakonat 8 sierpnia.
Upragnione święcenia kapłańskie otrzymał w dniu 18 września 1841 roku w Amiens. W kilka dni później ksiądz Libermann otwiera pierwszy dom nowicjatu w La Neuville. Niebawem pierwsi misjonarze udają się na wyspy Mauritius, Bourbon, Haiti oraz na zachodnie wybrzeże Afryki, docierają nawet do Australii.

Franciszek Libermann tak określa charyzmat swojego zgromadzenia: „Jestem głęboko przekonany, że Opatrzność Boża powierzyła nam misje tak trudne i niebezpieczne. Uprzytomnijmy sobie, że jesteśmy ostatnimi w Kościele Bożym, ostatnimi spomiędzy sług Jego. Dlatego nie mamy prawa uskarżać się. Jesteśmy szmaciarzami Kościoła. Bierzemy tylko to, czego inni już nie chcą, bo na nic lepszego nie zasługujemy”.

W roku 1848 doszło do zjednoczenia dzieła ojca Franciszka Libermanna z tym założonym przez ojca Klaudiusza Poullart des Places, tworząc Zgromadzenie Ducha Świętego pod opieką Niepokalanego Serca Maryi. Franciszek Libermann zostaje pierwszym przełożonym generalnym, a także rektorem seminarium w Paryżu, aby przygotować misjonarzy dla kolonii francuskich.

W życiu codziennym przechodził szkołę cierpienia, bo ból i cierpienie były wszechobecne w jego życiu, sam wyznaje: „Jestem człowiekiem ukrzyżowanym. W jakąkolwiek stronę byłbym się zwrócił, znajdowałem jedynie krzyże i cierpienia. Mam słabe ciało, trzeba starać się je wlec, aż do końca”.

W tych cierpieniach nigdy nie brakowało mu radości, kiedy mówi o krzyżu znoszonym w łączności z Chrystusem. Radość ta, to obraz głębokiego pokoju Jezusa umierającego na krzyżu. Krzyż stanowi radość tylko dla tych, którzy nauczyli się go miłować. Uczył, że: „Prawdziwa miłość ma zawsze uśmiech na wargach, by nieść radość i pociechę innym”, gdyż „ostatecznie krzyż rodzi radość”.

„Aby ziemia plon wydała, należy ją głęboko przeorać ”. Całe jego życie zostało „przeorane” i „wydało plon” – pokazał nam, co daje akceptacja cierpienia, która dla niego była okazją do połączenia się z Chrystusem cierpiącym, że w ten sposób nabył głęboki, wewnętrzny pokój, dający mu siłę każdego dnia do przetrwania licznych trudów, przeszkód, trosk i niepowodzeń oraz
do bycia wybitnym kierownikiem duchowym.

Sługa Boży Ojciec Franciszek Libermann odszedł do domu Ojca dnia 2 lutego 1852 roku po długotrwałej chorobie raka żołądka podczas śpiewu Magnificat, przed swoją śmiercią pozostawił dla nas wielki dar. Prośmy Boskiego Mistrza, któremu bezgranicznie ufał oraz o wstawiennictwo Niepokalane Serce Maryi, abyśmy trwali, byli wierni i żyli tym co zostawił nam przez swoje życie, i wypełniali ten dar, którym jest jego duchowy testament:

„Bądźcie gorliwi, zawsze gorliwi! A nade wszystko miłość!
Miłość we wszystkich, miłość w Jezusie Chrystusie,
miłość przez Jezusa Chrystusa,

miłość w imię Jezusa Chrystusa!
Bóg jest wszystkim, człowiek jest niczym!
Ich ofiary dla chwały Bożej, dla zbawienia dusz!

Back To Top